Mila Art

13 października 2018

13 października 2018

Wyrwałam się dziś, w środku nocy z objęć Morfeusza…., wypiłam herbatę, zapaliłam papierosa… Druga w nocy,cisza, usiadłam nad kartką papieru i przyszły myśli o jesieni,nowych koncepcjach i o emalii, w której powstaje większość projektów biżuterii Milarte. Emalia piecowa, tak piękna,cenna i równocześnie tak niedoceniana… Emalia jest jak Miłość,wymaga absolutnej czystości,czasu i cierpliwości. Zanim metal przyjmie ją w swą strukturę,trzeba jej poświęcić czas, aby przygotowała się do podróży. Długo ucierana w moździerzu,płukana kilkakrotnie czystą wodą, aż do chwili gdy osiągnie doskonałą konsystencję i dojrzałość. Proch minerałów,naturalnych pigmentów,topników i metal, dwie substancje,które pod wpływem ognia staną się jednością na wieczność. Wysoka temperatura rozpala do czerwoności metal a emalia rodzi się.Jak rozgrzana lawa wulkaniczna wolniutko płynie i dociera do każdego zakątka metalu. Gdy połączone żywiołem ognia dwie materie ochłoną, ostygną niezbędny jest dotyk, długotrwałe polerowanie i pieszczota powierzchni. Emalia jak Miłość,łatwa nie jest, potrzebuje wyczucia,oddania i prawdy. Emalia jak Miłość,wyczuje każdą skuchę,drogę na skróty i w najmniej oczekiwanym momencie,po prostu …pęka i nic już jej nie ocali. Kochani,doceńmy piękno,trwałość i wieczny blask emalii.

Mila Art