Uśmiechasz się pięknie…
Ukrywasz pięknie…
Jednak Twe usta już pękają.
Smak żelaza dławi i dusi, krwawisz.
Wypluwasz ślinę i krew z nadzieją,
Że ból odejdzie…
Przeklinasz go,walczysz,
A on coraz mocniej drapie i gryzie.
Kiedy dochodzi już do kości
I prawie Cię pochłonął,
Słyszysz jego pieśń:
,,Przyjmij mnie do swego Serca,
Do swego Łona,otul cierpliwością,
Załóż bandaże miłości.
Gdy już mnie pokochasz,
Przerodzę się w Twój skarb,
Twą moc.
Będę drogą,inspiracją,natchnieniem.
Ogniem,popiołem,odrodzeniem.
Wędruj, oddychaj i żyj.


Kreacja zapisuje czas, fazy rozwoju i przemian.
To najwyższa forma czystości, to intymność.
To nawiązanie więzi z pierwotną naturą.
