Mila Art

28 listopada 2018

28 listopada 2018

Lubię zapach gliny, ziemi – Matki Ziemi. Gdy jej dotykam, budując bryłę, smakuję i liżę ją. Trzeszczy między zębami i zgrzyta – to mój pierwszy pocałunek rodzącej się myśli. Zanurzam dłonie w niej i wydobywam na Świat, to co drzemie, szepcze, pulsuje we mnie. Każde dotknięcie, zespolenie z Ziemią, wysusza me dłonie. Oddaję swoje soki rodzącemu się bytowi,który jest jak młode drzewo, spragnione życiodajnej wody. To symbioza ducha i materii. Śpiewam moim Kobietom. Dźwięki, którymi je okadzam są ostatecznym zwieńczeniem kreacji. To moje małe misterium, gdzie przybywa katharsis.

Mila Art